Plany PROT promocji Pomorskiego w 2009 roku

Słaba złotówka sprawia, że Polska jest cenowo atrakcyjna dla turystów z Europy Zachodniej. A drogi dolar i euro sprawią, że Polacy częściej będą wybierać polskie morze i jeziora. To może być bardzo dobry rok - uważa Wojciech Kreft, dyrektor Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Mikołaj Chrzan: Czy kryzys gospodarczy dotknie pomorską turystykę?

Wojciech Kreft: - Na razie nic na to nie wskazuje. A wręcz odwrotnie - spodziewam się, że dla branży organizującej turystykę przyjazdową to będzie dobry rok.

Skąd takie prognozy?

- To przede wszystkim efekt taniejącej złotówki. Drogi dolar i drogie euro sprawiają, że dla Polaków wyjazdy zagraniczne, np. do popularnych "ciepłych" destynacji w Egipcie, Tunezji czy w Turcji, stają się coraz droższe. Rezultat? Spodziewamy się, że tego lata Polacy częściej będą wybierać polskie morze czy jeziora. Słaba złotówka sprawia także, że jesteśmy cenowo atrakcyjni dla turystów z Europy Zachodniej, dla których dziś cena ponownie zaczyna grać kluczową rolę.

Na turystów, z jakich krajów liczycie przede wszystkim?

- Wiosną skupiamy się na promocji w krajach skandynawskich. Dzisiaj jedną z najpopularniejszych form turystyki w Europie są nie długie, tygodniowe pobyty, a city-breaki, czyli wyjazdy weekendowe, a to wymaga dobrej komunikacji. Zarówno ze Szwecją, jak i z Norwegią mamy połączenia tanich linii lotniczych: Wizz Air i Norwegian. Z Trójmiasta mamy połączenia promowe: z Gdyni do Karlskrony i z Gdańska do Nynashamn. W Skandynawii mamy już wyrobioną markę, wiemy, że mieszkańcy tego regionu łączą zwiedzanie naszego regionu z zakupami, rozrywką, usługami medycznymi i spa.

Jak będzie wyglądała wiosenna promocja?

- Na przełomie marca i kwietnia do gazet w Szwecji i Norwegii dołączymy 8-stronicowy dodatek, w którym będziemy reklamować Trójmiasto. Łączny nakład tego dodatku wyniesie ponad 300 tys. egzemplarzy. A w krajach skandynawskich przeciętnie jedno wydanie gazety czyta więcej niż jedna osoba.

Będzie promować Trójmiasto? Czy za granicą ta nazwa jest w ogóle rozpoznawalna?

- Hasło reklamowe brzmi: "Gdańsk, Gdynia, Sopot - Three cities - One destination". Taka jest nasza idea: chcemy wykorzystywać zarówno rozpoznawalność samych nazw miast, jak i kreować wizerunek jednej metropolii. Turysta z zagranicy musi wiedzieć, że jeśli np. mieszka w hotelu w Gdańsku, to wieczorem bez problemu może pojechać zabawić się do Sopotu, a rano pojechać na spacer do Gdyni.

Czy w tym roku promować się będziecie tylko w krajach skandynawskich?

- Oczywiście, że nie. Pracujemy nad rynkami Wielkiej Brytanii i Irlandii - przede wszystkim zapraszając na Pomorze dziennikarzy z tych krajów. Taka forma promocji często sprawdza się lepiej niż kupowanie reklam, bo ludzie mają większe zaufanie do tego, co polecają im dziennikarze, niż do tego, co zobaczą w spocie reklamowym. Zależy nam także na reklamie w Niemczech. Mogę dziś zdradzić, że już niedługo na dworcu głównym w Berlinie - w miejscu, gdzie codziennie przechodzi 100 tys. osób, pojawią się dwa billboardy: Gdyni - promujący regaty wielkich żaglowców The Tall Ships` Races oraz Gdańska - promujące kandydaturę tego miasta jako Europejskiej Stolicy Kultury.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »